• Dalszy ciąg o losie niemieckiej kolonii nad Wisłą.

    „Takiej fundamentalnej sprzeczności interesów nie da się w żaden sposób zniwelować. Nie pomagają struktury unijne, gdzie wedle niemieckiej opinii publicznej – to oni nas dotują i dają nam pieniądze. Problem polega na tym, że owszem – dokonywane są transfery, ale nie za darmo. Wynik transferów netto jest co najwyżej lekko dla Polski korzystny. Obecny paradygmat Unii Europejskiej zakłada podporządkowanie gospodarcze słabszych wobec silniejszych. Widział ktoś polskie sklepy dyskontowe w Niemczech? W konsekwencji dochodzi do wspierania i stymulowania ekspansji gospodarczej państw silniejszych – na państwa słabsze. Co zamyka wiele społeczeństw w pułapce uzależnienia od kooperacji z gospodarką krajów bogatszych, a ceną za to, żeby to się bardziej opłacało im a nie nam, jest problem niskiej stopy życiowej. Trudno jest sobie bowiem wyobrazić sytuację, w której zagraniczni robotnicy niemieckich sklepów dyskontowych, mieliby zarabiać, tyle ile zarabiają ich koledzy w Niemczech. Wówczas przecież, to Niemcy pracowaliby na Wspólnotę, gdyż to mieszkańcy innych krajów mieliby wyższą siłę nabywczą. Problem Grecji pokazał, że chodzi o siłę nabywczą w ogóle. To samo w sobie jest przerażające i istotnie szokujące dla wszystkich, którzy uwierzyli w Unię Europejską i możliwość współpracy z Niemcami.

    Znalezione obrazy dla zapytania lidl

    Niestety istnieją poważne przesłanki, pozwalające na wnioskowanie wedle którego, niemieckie oddziaływanie na Polskę ma także charakter inny, niż zwykłe oddziaływanie wynikające z procesów gospodarczych, czy też sąsiedztwa i samej dyfuzji w ogóle. Skala zaangażowania niemieckiego kapitału w media w Polsce – jest zastanawiająca. Odwrotna relacja, ze względu na oligopolistyczny charakter niemieckiego rynku prasowego jest niemożliwa. Właśnie dlatego, nie powinno być zgodny na brak symetrii w tej kwestii, rząd powinien te kwestie w sposób jednoznaczny uregulować tak, żeby chociaż obywatele wiedzieli, że czytają medium, w którym kapitałem kontrolującym jest kapitał z konkretnego kraju. Takie pomysły już były przedstawiane przez niektórych polityków – bezwzględnie należy je wcielić w życie, oczywiście z odpowiednim okresem przejściowym, żeby każdy mógł wyjść z rynku, bez możliwości oskarżania państwa o spowodowanie wpływu na wartość jego przedsiębiorstwa a przez to straty na wartości.

    Kwestii niepokojących jest o wiele więcej, szczególnie interesujące są doniesienia – o charakterze niesprawdzonych pogłosek – o rzekomym finansowaniu partii liberalnych w Polsce przez Fundacje powiązane z niemieckimi ośrodkami wpływu. Nie da się zrozumieć powodów, dla których to jeszcze nie jest wyjaśnione. Wszyscy pamiętamy błękitne baloniki, żółte słoneczka i profesjonalnie przygotowaną oprawę działań politycznych niektórych partii, w czasach kiedy w Polsce jeszcze nie było ani kolorowo, ani wesoło.

    Fundamentalna jest jednak kwestia – co dalej? Jak mają wyglądać relacje pomiędzy naszymi krajami w przyszłości? Co więcej, w jaki sposób nasze państwa mają na siebie oddziaływać? Czy procesy dyfuzji nadal mają być jednostronne? Niestety Unia Europejska znacząco ogranicza nasze możliwości rozwojowe (proszę nie mylić rozwoju z wzrostem gospodarczym), poprzez formalne i faktyczne zakazy dla kapitalizmu państwowego, czy też szerzej – dla działań państwa w gospodarce. Nie mając naturalnych kapitalistów, ani grupowań gospodarczych agregujących kapitał – jesteśmy stale poniżej szklanego sufitu możliwości rozwojowych jakie stwarzają współczesne, nowoczesne metody grupowania gospodarczego w postaci korporacji. W bzdurę, że kapitał nie ma narodowości już chyba nie wierzą nawet najwięksi idioci, bo nawet jak jej nie ma, to ma ją osoba, która nim zarządza.

    Ponieważ musimy założyć gorszy scenariusz, nie można naszych zastrzeżeń i postulatów artykułować w ramach Unii Europejskiej wprost, los gazociągu po dnie Bałtyku jest najlepszym przykładem na realne sprawdzenie niemieckiej polityki w praktyce. Nie można być więcej w Warszawie naiwnym, ponieważ ceną za naiwność jest potem to, że ludzie wydają 70% dochodów na bieżące utrzymanie i nie są w stanie agregować zasobów, w konsekwencji nie ma zasobów możliwych do zarządzania po zagregowaniu na poziomie gospodarki i mamy to co mamy – pełne uzależnienie od zagranicznego kapitału i biedę poza Warszawą i kilkoma lepszymi ośrodkami.

    Do naszego problemu z dominacją Niemiec, trzeba podejść zgodnie ze strategią wymuszanych okolicznościami oczekiwań, które wprowadza się taktyką małych kroków. Chodzi przecież o to, że my nie chcemy zmieniać Niemców. Chcemy przebić sufit, a żeby to zrobić inaczej niż głową, trzeba użyć narzędzi. Ich użycie wymaga zrobienia hałasu i rumoru, a do tego już potrzebne jest dobre przemyślenie tego, co chcemy odpowiedzieć na zewnątrz na pytanie – co my tu robimy?

    Na dzień dzisiejszy absolutnymi priorytetami polityczno-gospodarczymi Polski powinno być przekierowanie marnowanych przez samorządy regionalne funduszy unijnych przeważnie na bzdury – na realizację siłowni jądrowych. Bez taniego prądu, w dodatku ekologicznego prądu – nie mamy z Niemcami, a nawet w ogóle – nie mamy ŻADNYCH SZANS. Wówczas naszą jedyną nadzieją pozostanie rolnictwo, które również trzeba wyzwolić z unijnych kajdan i pozwolić polskim rolnikom na produkowanie wyrobów standaryzowanych przez przemysł spożywczy, a następnie ich masowy eksport do krajów posiadających duże zapotrzebowanie na pożywienie. To może być istotnym czynnikiem napędowym naszej gospodarki, wymaga jednak zmiany myślenia z modelu opartego na dotacjach, do przejścia do modelu kooperatyw, współpracy, agregowania potencjałów i masowego eksportu – za opłacalną cenę, dla zdobycia rynków.„A tak przy okazji pytam, bo reklamujesz się jako fizyk (choć mały), co sądzisz o katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem?”

    Jestem naprawde fizykiem ale nie ekspertem od katastrof lotniczych. Wiec tutaj zdaje sie na opinie (uznanych) ekspertow, ktore to mowia, ze to byl tragiczny wypadek spowodowany przez bledy ludzi (glownie pilotow jako ostatecznie decydujacych?).

    Tego wyniku nie moge moja (nie)wiedza zakwestionować. Ale moge sprawdzic jego wiarygodnosc używając tzw. Brzytwy Ockhama (https://pl.wikipedia.org/wiki/Brzytwa_Ockhama). Wiec jezeli sa dwa tlumaczenia tego wypadku (drugie to zamach), to to prostsze (czyli wypadek) jest najprawdopodobniejsze.

    Możecie państwo być pewni, że Unia Europejska – w tym głównie Niemcy, zrobią wszystko, żeby żaden z podanych powyżej dwóch postulatów nie był możliwy do zrealizowania w Polsce. Co wcale nie oznacza, że to nie jest niemożliwe, albowiem przykładowo w kontekście energetyki można sparaliżować Niemcy poprzez potęgę Francji, której się nie przeciwstawią. To znaczy, jeżeli Warszawa chciałaby wydać euro-dotacje na elektrownie atomowe „Made in France”, które Paryż chciałby u nas wybudować, to nie ma takiej siły w Unii, która mogłaby się Paryżowi w tym sprzeciwić. To jest po prostu niemożliwe. Jeżeli nie wykorzystamy tej szansy, to będziemy pozbawieni możliwości trwałego rozwoju, a nawet wzrostu, ponieważ koszty emisji gazów cieplarnianych i substancji szkodliwych prędzej czy później nas dopadną. atrakcje Warszawa Wiadomo, że to oznacza uzależnienie od dostaw paliwa do reaktorów, oczywiście z Francji. Jednak zawsze jest coś, za coś. Energetyka odnawialna – niestety nie jest alternatywą, ponieważ nie stać nas na to, co np. robią Niemcy, gdzie gospodarstwa domowe poprzez budżet dopłacają przemysłowi do rachunków za prąd miliardy Euro i to oczywiście nie jest niedozwolona pomoc publiczna zdaniem Komisji Europejskiej.


    votre commentaire
  • A propos Kuby, ktora wlasnie gosci naszego narcyza Othello. W mojej firmie pracuje jeden czlowiek, z ktorym czasami spotykam sie w czasie lunchu. Syn emigrantow kubanskich urodzony juz na Florydzie. Wlasciwie to jego dziadkowie wyemigrowali (uciekli) z Kuby w czasie rewolucji Castro z jego ojcem jako kilkuletnim wtedy jeszcze dzieckiem. Ostatnio pytam sie jak sie sprawy wg. niego maja na Kubie na co on odpowiedzial, ze chyba ida dobrze. Troche mnie to zdziwilo, bo jak wiadomo imigranci Kubanscy nie sa zawolennikami normalizacji stosunkow z ekipa braci Castro. Nie myślmy, że jesteśmy jacyś wyjątkowi. Już dobrą dekadę temu trzech amerykańskich politologów Nolan McCarty, Keith Poole i Howard Rosenthal pokazało w książce „Polarized America” (Spolaryzowana Ameryka), że w kraju, który ma problem z nierównościami społecznymi i majątkowymi (a potransformacyjna Polska ma taki problem, choć lubi go nie dostrzegać), bezpardonowy konflikt polityczny jest zjawiskiem nieuniknionym. To coś jakby naturalna konsekwencja powolnego i długo ignorowanego rozkładu spójności społecznej. Choćby tego, że transformacja wygenerowała zadowolonych z siebie zwycięzców nieskorych do dzielenia się owocami sukcesu z tymi, co przegrali. Metropolie odjechały prowincji, a politycy po cichu rozmontowali cały szereg mechanizmów spajających wspólnotę polityczną (państwowa edukacja, powszechna służba zdrowia, solidarnościowy system emerytalny). Efekt był taki, że Polska od dawna tylko z pozoru jest wspólnotą polityczną. Tak naprawdę stanowi zbiór funkcjonujących obok siebie odrębnych opowieści. Nierzadko stojących ze sobą w ostrej sprzeczności.

    Znalezione obrazy dla zapytania kuba

    Tutaj mala dygresja: nie wszyscy imigranci, szczegolnie ci z pierwszego pokolenia (jesli jeszcze zyja), drugie a szczegolnie trzecie pokolenie (jak moj znajomy) patrza juz na to wszystko coraz czesciej bez specjalnego zacietrzewienia, bardziej jak przecietni Amerykanie, ktorzy nic nie mieli by przeciwko wakacjom na pobliskiej Kubie.

    Wracajac do rozmowy z moim znajomym, zapytalem go co mial szczegolnie na mysli mowiac, ze sprawy ida na Kubie chyba w dobrym kierunku. Otoz okazalo sie, ze jego ojciec juz od poczatku roku siedzi glownie na Kubie jako specjalny doradca amerykanskich koncernow hotelowych i prowadzi rozmowy z rzadem kubanskim. Moze wiec i Kuba bedzie miala swoj plan modernizacyjny w stylu Balcerowicza-Sachsa. Czas pokaze. „Niestety, to widać po stosunkowo długim okresie naszej przynależności do Unii Europejskiej, że ta ponadnarodowa struktura nie jest w stanie zniwelować sprzeczności pomiędzy Niemcami a Polską. Procesy dyfuzji jakie zachodzą pomiędzy naszymi krajami są dla Polski strukturalnie – DRUZGOCĄCE i w długiej perspektywie czasowej NIEKORZYSTNE, ponieważ z samej swojej istoty zakładają trwałe uzależnienie Polski od Niemiec i trwałe funkcjonowanie Polski w realiach obniżania jej potencjału. Chodzi najpierw o potencjał przemysłowy i generalnie wytwórczy, gdzie nastąpiła gwałtowna zmiana jego struktury z zamknięciem możliwości rozwoju na kierunkach najbardziej przyszłościowych i dochodowych oraz o potencjał ludnościowy – słabo escape room Wzarabiających Polaków, nie jest stać na posiadanie rodzin. Jak być mężczyzną – głową rodziny z pensją 1400 PLN? Ktoś totalnie zidiociał w tym kraju, że stworzył takie warunki i nazywa to bezczelnie rozwojem kraju? Wychodzeniem z zapóźnieni w procesach escape room Warszawa transformacji? Za najczarniejszej „komuny” w Polsce robotników było stać na posiadanie dwójki dzieci, żony i owszem wegetację, ale STABILNĄ. Dzisiejszy system tego nie tylko nie gwarantuje, ale wręcz przeciwnie robi wszystko, żeby ludzi pozbawić złudzeń na cokolwiek. No, a życie toczy się dalej do przodu.”


    votre commentaire
  • W dzisiejszych czasach staroświeckim dżentelmenem, ale, proszę mi wierzyć, to nie jest polska męska norma statystyczna.

    Polska męska norma statystyczna żąda od kobiety dwuetatowości: pracy zarobkowej (wymagającej najczęściej kompetencji „twardych”, bo dziś w pracy mięciutko i wygodnie rzadko bywa) i pracy domowej (tu kobieta ma być ciepłą opiekunką -uśmiechniętą serwisantką).A ja tu raczej jestem po stronie szwedzkiego taty – może mniej teorii i pojękiwania „bo mnie mama tak wychowała trzydzieści lat temu i ja się z tego, biedny króliczek, wyrwać nie mogę”, a więcej zwykłego robienia? Najczęściej pracuje zarobkowo i matka i ojciec. Chyba zwyczajnie uczciwiej mieć po półtora etatu (jeden poza domem, pół w domu) niż przerzucać na kogokolwiek (czyt. zwykle matkę) pełne dwa.

    Błędy popełnia każdy rodzic, niezależnie od płci. Dobrze, jeśli je skoryguje ten drugi, bez poniżania i „daj, ja to zrobię lepiej”. Da się. Tradycyjny podział ról społecznych wykształciły warunki naturalne, mężczyzna jako ten silniejszy zapewniał bezpieczeństwo i pożywienie, potomstwem zajmowały się kobiety, mężczyźni częściej ginęli w walce kto miał się zajmować dziećmi? Dawniej w ogóle nie było problemu kto ma więcej robić, mężczyźni i kobiety pracowali cały czas, nie było pojęcia czasu wolnego, nie było sporu.

    Cywilizacja, rozwój techniki dał nam czas wolny, wszystkim po równo?

    Najpierw mężczyznom, to ich role społeczne pierwsze się zautomatyzowały, wprowadzono ograniczenia czasu pracy który objął mężczyzn, bo to oni pracowali zarobkowo, to ich objęły więc zdobycze socjalne jak ośmiogodzinny dzień pracy, potem pięciodniowy tydzień i pojawiły się dysproporcje.

    Oczywiście, zdobycze techniki nie ominęły domu, miejsca pracy kobiet. Zamiast piątki dzieci dwójka, zamiast strumienia i tary automatyczna pralka, pieluchy jednorazowe i dania dla niemowląt co tylko podgrzać. Nie można powiedzieć, wszystkim nam ulżyło. Praca nie wymaga siły fizycznej, operatorem koparki może być kobieta tak samo jak mężczyzna, w pracy nastąpiło równouprawnienie i w domu też. Gotowanie przestało być domeną kobiet, sprzątanie, jeżeli są dysproporcje w domach gdzie oboje małżonków pracuje to wynika to tylko z faktu, że kultura zmienia się wolniej niż technologia no i ta biologia. Ale jak dojdziemy do momentu, kiedy kobiety przestaną rodzić dzieci, technologia pozwoli na rozwój dziecka w inkubatorze, ba, okaże się to zdrowsze i bardziej bezpieczne dla potomstwa, nastąpi prawdziwe równouprawnienie, czy będziemy wtedy szczęśliwsi? Obawiam się, że nie.

    Czy podział ról, nie jest podziałem zmartwień, odpowiedzialności?

    Z podziałem zmartwień jest tak, że jak się martwi jedno, drugie nie musi jak mają do siebie zaufanie, lżej.

    Znalezione obrazy dla zapytania facet

    Jak podziału zmartwień nie ma, wszyscy się martwią i nikomu lżej nie jest.

    Jak do płaczącego w nocy dziecka wstaje mama, jest niewyspana, jak nie wiadomo kto wstaje, jak się umawiają że dziś w nocy ja, a jutro ty, jedno i drugie nie śpi.

    Ja tam też jestem za tym, żeby świat był idealny i żeby w związkach jedna strona szanowała odmienne kompetencje drugiej (typowe: on zarabia, ale poważa domową pracę żony, a na dowód tego np. ubezpiecza ją emerytalnie, no broń Boże nie mówi jej „bo skoro siedzisz w domu”…). Tylko że dziś – patrz artykuł p. Ewy Wilk, dżentelmeństwo jest w zaniku, więc tak naprawdę bardzo często panowie, którzy zarabiają i mają pieniądze, używają tej przewagi do dokuczania „domowym żonom”, nie okazują im szacunku, twierdzą, ze one nie pracują, itd. czyli de facto wyganiają te kobiety na „polowanie”. Czyli kobieta ma „i zarobić, i obrobić”, a Pan – tylko zarobić.

    Na propozycję współudziału w „obróbce”, (skoro panie współdziałają w zarabianiu) panowie ci bardzo się burzą, bo kobiety takie wymagające…


    votre commentaire
  • ,,Ułatwieniem w prowadzeniu działalności jest na przykład zbudowanie drogi albo zapewnienie dostaw wody” – pozwolę sobie zapytać a skąd kasa na to? Skoro Pan jesteś jako neoliberał wrogiem płacenia podatków? Szczególnie przez biznes. To przypomina mi działalność developerów – kupią ziemię relatywnie tanio, pobudują mieszkania (oczywista za żelaznym płotem), kasę schowają do kieszeni a oburzonym mieszkańcom niech drogi i żłobki zapewnia WSPÓLNOTA. Czyli jak zawsze – gdzie są zyski tam prywatyzować gdy trzeba kasy sypnąć tam socjalizm jest OK. To proste: Rząd jeśli chce mieć pieniądze na drogi, wodociągi i kanalizacje, niech tworzy przedsiębiorstwa państwowe, czyli rządowe, których dochód mógłby rząd przeznaczać na wspólne, państwowe cele. Dlaczego obdzierać ludzi z 90% wypracowanych przez nich dochodów tylko po to, żeby nabijać prywatną kasę polityków? Tak dla jasności: Z płacenia podatków praktycznie zwolniony jest kler, złodzieje, dziwki, policyjni konfidenci i posłowie. To rzad lekką ręką darowuje im podatki dochodowe. A klechom i posłom dopłaca jeszcze składki ZUS. Raczej do meteorologii, futurologii i zwykłego chciejstwa. Dziadek (4klasy carskiej szkoły, projektował, wykonywał i sprzedawał kręcone, czy darmowe chwilówki wachlarzowe schody do pałaców i dworków) dał mi podstawową wiedzę ekonomiczną: „Jeśli chcesz otworzyć własny zakład, to dokładnie oblicz przewidywane dochody i wydatki, a następnie planowane dochody podziel przez dwa, a planowane wydatki pomnóż przez dwa. Wtedy dopiero poznasz prawdziwą opłacalność planowanego przedsięwzięcia. Oczywiście czasami szczęście uśmiechnie się, ale licząc na szczęście lepiej graj w karty, to będziesz miał większe szanse niż we własnej działalności. Tego nie mozna zaliczac do ekonomi. Ksiegowosc rejerstruje to co sie dzieje (tranzakcje) i sumuje wyniki w standardowym procesie i zgodnie z GAAP.

    Ekonomia natomiast dzieli sie na mikro i makro. Mikro dotyczy glownie biznesu. To szczebel indywidualnych firm, co najwyzej sektorow. Makro na skali kraju. Makro sumuje wyniki calego kraju i nie tylko sumuje. Na szczeblu makro powinno sie planowac w celu osiegniecia w przyszlosci pozadanych wynikow. Tu chodzi o realistyczna strategie dla kraju i jej realizacje. (o tym rezimy ostanich 25 lat nie maja pojecia)

    Ekonomia to nauka o tworzeniu pozytywnej wartosci (nie tylko monetarnej) po przez zaspokojanie potrzeb ludnosci. Podobnie jak to wczesniej napisales.

    Ekonomia nie ma nic wspolnego z psychlogia. Ma duzo wspolnego w nieustannym szukaniu rozwiazan, ich ekonomicznego szacowania i realizacji zaakceptowanych projektow. Np Nord Streem, pieknie pracuje, wykonany w budzecie i czasie, zaspakaja interesy dwoch krajow. Tysiace ludzi po obu stronach maja prace.

    Ty i Kissa powinniscie skonczyc raz i na zawsze z szukaniem zlych przykladow zeby „udowadniac” ze ekonomia nie pracuje. To nie ekomomie tylko politykow nalezy rozliczac.

    Dlaczego nie interesuje was przyklad Singapore ktory podawalem. Wszedzie na swiecie ludzie ucza sie na pozytywnych przykaldach tylko nie w Polsce.

    Czy nie chcial bys zeby Polska prosperowala jak Singapore ? W Singapore nie maja nawet wody, Polska jest w znacznie lepszej pozycji ale niestety jest za duzo niszczycieli i pieniaczy. I rzadza blazny.


    votre commentaire
  • Za komuny łapówki ( choć przy dzisiejszych kwotach to była jałmużna ) brali ci, którzy towar sprzedawali – dzisiaj to oni dają łapówki tym, co kupują.

    Mnie najbardziej irytuje zasada ” dura lex sad lex”. Przykład najnowszy – kilku panów z NSA (?) dało wykładnie, co należy rozumieć pod pojęciem „altana”. Skutek tego jest taki, ze to co przez dziesiątki lat uznawano za zgodne z prawem ( kryterium były tylko wymiary gabarytowe ) teraz jest z nim niezgodne i kilkaset tysięcy działkowiczów być może będzie musiało swe altany rozebrać. Łapówki w PRL były poważne w poważnych transakcjach i śmieszne w małych. Łapówką mogło być pół litra wódki, albo 2-3 paczki papierosów, kilo kiełbasy nie mówiąc już o szynce w czasach kartkowych. Ale w przypadku np. zakupu maszyn z zakładów pracy ( nowych rzemieślnik nie miał prawa kupić) w grę wchodziły też poważne sumy. Zawsze cieszyło mnie wysokie poważanie dolara w Polsce. Gdyby ktoś chciał dać urzędników stówę, albo dwie, to obraziłby się, ale gdy dostał choć jednego dolara, to wdzięczność urzędnika była bezgraniczna. Jeden z moich kolegów mieszkał w Bochni, ale często jeździł do Szczecina. O okresach przedświątecznych podróż taka była kilkunastogodzinną męczarnią w tłoku i ścisku przy kosztach biletu ok 150 ówczesnych złotych. Kolega nigdy nie kupował biletu, tylko od konia kupował jeden banknot dolarowy za stówę i pierwszemu spotkanemu w pociągi konduktorowi mówił, że jest marynarzem, okradli go i musi dojechać na statek mając jednego dolara. Nie było przypadku, aby konduktor nie zaprowadził go do pustego przedziału służbowego, gdzie wygodnie śpiąc wyciągnięty na ławce czekał na delikatną pobudkę w Szczecinie na dworcu.

    A co przepisowi szkodzi, ze został złamany choć nikt szkody nie poniósł ? Teraz szkodę poniesie kilka milionów ludzi ale wszystko będzie w zgodzie z prawemprzyjąłem Twoją tezę, że lepiej ode mnie znasz polskie warunki, ponieważ od wielu lat przebywasz za granicą Ktoś kiedyś powiedział, że Polska przypomina obraz olejny, który z daleka wygląda normalnie, ale patrząc z bliska widzi się jedynie chaos barw i w dodatku czuje smród. Ja od 17 roku życia zacząłem podróżować po świecie i osiadłem na stałe w Polsce w wieku trzydziestu paru lat, szybkie pożyczki gotówkowe więc też mam trochę porównania z autopsji, z rozmów z Polakami i innymi nacjami, oraz z literatury. Bardzo ważne jest, aby nie dowierzać na słowo, ale sprawdzać co się da samemu. .

    No bo ludzie są po to, aby do prawa stanowionego się stosować a nie by prawo służyło ich dobru.


    votre commentaire



    Suivre le flux RSS des articles
    Suivre le flux RSS des commentaires